ludzkość w sieci

ludzkosc-w-sieci

Maile, SMSy, skype, GG, komunikatory portali społecznościowych – tak się w dzisiejszych czasach porozumiewają ludzie. To oczywiście fantastyczne, że mamy możliwość korzystania ze zdobyczy nauki i techniki. Nasze życie jest prawdopodobnie łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Problem w tym, że wszystko wokół odbywa się najmniejszym kosztem. Kiedyś spotkanie z drugim człowiekiem było świętem, wymagało pewnego wysiłku – wyjścia z domu, odbycia podróży. Często wiązało się z przygotowaniami – wkładano najlepszy strój, pakowano wałówkę i prezenty (np. pół litra samogonu i pęto kiełbasy, gdy się z Podlasia w Polskę jechało). Może dlatego ludzie bardziej szanowali te relacje, dbali o nie i zabiegali. Bezpośredni kontakt wymaga bowiem emocjonalnego zaangażowania.

Dziś, żeby porozmawiać, wymienić się doświadczeniami, zwierzyć czy nawet zakochać trzeba jedynie włączyć komputer lub inne, mobilne urządzenie. To przerażające, bo ludzkość traci umiejętność obcowania ze sobą, rośnie nam pokolenie świetnie radzące sobie w sieci, a fatalnie w rzeczywistości. Coraz więcej jest osób, które zatraciły lub nigdy nie posiadły umiejętności swobodnej konwersacji w sytuacji, gdy rozmówca jest tuż obok. To jednak nie wszystko, problem jest dużo bardziej złożony. Nawykły do otrzymywania natychmiastowych odpowiedzi od wujka Google człowiek traci zdolność samodzielnego, logicznego myślenia, jest niecierpliwy. Do tego dochodzi kwestia emocji – zamknięci we własnych czterech ścianach czujemy się jak w kokonie, bezpieczni, nie musimy się odsłaniać, nie musimy odczuwać, dzięki czemu nikt nas nie zrani. Kontakt z inną jednostką to przecież ryzyko i coraz mniej jest chętnych, by się na nie narażać.

Mimo to, uważam, że nie ma piękniejszych doświadczeń niż kontakt z drugim człowiekiem. Współdzielenie pasji, sekretów, trosk, radości… Widok uśmiechu na twarzy przyjaciółki, gdy razem oglądacie ulubiony film, silne ramię brata, gdy pomaga podźwignąć się po upadku, troska w oczach mamy, gdy razem z tobą przeżywa egzamin z gramatyki historycznej (czy innej cholery), poczucie wspólnoty, gdy siedzicie przy harcerskim ognisku – bezcenne. I chociaż wiem, jak trudno jest zaufać, gdy ci, których kochamy rozczarowują i ranią – warto, nie ma bowiem bardziej dokuczliwego uczucia niż niechciana samotność.

Foto: okiemwariata/justyna sawczuk

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *