sztafeta maratońska electrum ekiden 2016, czyli w zespole siła

ekiden1

Pomysł, by stworzyć drużynę i wystartować w sztafecie maratońskiej, rzuciła na Facebook’u Aga – koleżanka z pracy. Od razu spodobała mi się ta inicjatywa – 6 osób tworzy drużynę, która łącznie ma przebiec dystans maratoński (42,195 km). Część wpisowego przeznaczona była na pomoc dzieciom – podopiecznym Fundacji „Pomóż Im”, co stanowiło dodatkową motywację. Wątpliwości pojawiły się jakiś tydzień przed startem…

Drużynę udało nam się zebrać bardzo szybko. Delikatna zachęta ze strony Agi wystarczyła, by stworzyć ekipę, w skład której weszło sześć osób, pracujących w tej samej firmie. Codziennie mijaliśmy się na korytarzach, ale tak naprawdę o większości moich kolegów z drużyny wiedziałam niewiele. Wybór nazwy nie wzbudził większych emocji, POTUPAJCE – pierwsza propozycja, rzucona przez Andrzeja została przyjęta jednogłośnie.

Rozdzieliliśmy dystanse, mój bieg zamykał stawkę – miałam do pokonania 5 km. Niby niedużo, ludzie pokonują o wiele dłuższe trasy, ale… Czas upływał, a mój plan treningowy kompletnie się rozsypał. Codzienne obowiązki sprawiły, że w ciągu dwóch tygodni poprzedzających start, właściwie nie biegałam. W dodatku jakiś miesiąc wcześniej wystąpiłam w programie śniadaniowym TVP3 Białystok jako przyszła uczestniczka sztafety, więc o zrezygnowaniu nie było mowy. Pierwszy raz poczułam coś w rodzaju odpowiedzialności za drużynę – przecież nie mogę ich teraz wystawić, podjęłam zobowiązanie.

fot_Tomasz_CzabanUśmiechałam się, ale tak naprawdę w środku zmagałam się sama ze sobą. Tydzień przed startem dopadły mnie moje własne „koszmarki”: czy dobiegnę? czy się nie skompromituję, biegnąc wolno? i standardowe – jak ja, chudość taka, pokażę się publicznie w tych obcisłych, biegowych łaszkach? (to samo przerabiałam przed pierwszym parkrunem). Wyglądało na to, że wszystkie kompleksy, z którymi walczę od lat, nagle postanowiły dać o sobie znać.

Wtedy przypadkiem trafiłam na spot Fundacji „Pomóż Im” – twarze chorych dzieci, na których, mimo bólu i cierpienia, gościł uśmiech.  I napis: „Uważasz, że to TY masz ciężkie życie?”. To było jak kubeł zimnej wody. Otrzeźwiałam natychmiast. Nieważne jak szybko pobiegnę, a już na pewno nieważne jak będę przy tym wyglądać, wiedziałam jedno – choćbym miała się doczołgać do mety, dam radę!

Przyjazd na stadion lekkoatletyczny w Białymstoku, gdzie odbywała się impreza, to był szok – ponad tysiąc osób – w różnym wieku, małych, dużych, chudych, grubych, wytrawnych maratończyków i początkujących biegaczy, żołnierzy, ratowników medycznych, funkcjonariuszy straży granicznej, blogerów, dziennikarzy, pracowników stacji benzynowych, Instytutu Pamięci Narodowej i firmy, sprzedającej tusze do drukarek. Wszystkich łączyło jedno – uśmiech na twarzy i chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi.

Dobrym duchem okazała się też kapitan naszej drużyny, wspomniana już Aga. Biegła jako pierwsza, walcząc z kolką. Nie poddała się, dobiegła i dzielnie kibicowała wszystkim pozostałym członkom ekipy.

Szybko udzieliły mi się wszechobecne na stadionie emocje – niecierpliwie wyczekiwałam kolejnych sztafetowych zmian. W końcu nadeszła moja kolej.

Pierwsze 2,5 km nie sprawiło mi większego problemu. Druga część była znacznie trudniejsza, czułam, że słabnę, biegnę coraz wolniej i brakuje mi tchu. Przypomniałam sobie wtedy, co w takich sytuacjach mówił kolega Andrzej: „Pamiętaj, biegniesz głową!”. To jedno zdanie powtarzałam jak mantrę przez ostatnie 2 km. Na trasie spotkałam też naszego nadwornego fotoreportera – Tomka, jego „dawaj, dawaj czadu” było jak zastrzyk pozytywnej energii. Warto było! Najcudowniejszy moment to ten, gdy przed metą dołącza do ciebie cała drużyna, wbiegacie razem. Nie da się tego opisać! Podobnie jak satysfakcji, że daliśmy radę, pokonaliśmy własne słabości.

W Ekidenie tak naprawdę nie biegniesz sam ani przez chwilę – jest z Tobą drużyna, grupa ludzi, którzy wzajemnie się wspierają, których połączył wspólny cel – chęć niesienia pomocy innym ludziom. Piękna sprawa! Startujemy za rok.

Foto: Tomasz Czaban

POTUPAJCE2016_fot_Tomasz_Czaban

2 comments

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *