mur
Moja szuflada

Nie łudziła się, że będzie łatwo. Kiedy wróciła po latach nieobecności, pierwszym, na co się natknęła, był mur. Gruby, wysoki, z dokładnie utopionymi w spoiwie głazami, bez jakiejkolwiek furtki, od początku skazywał na porażkę jej starania, by dostać się do środka. A mimo to, coś kazało jej tkwić przed zimną ścianą, przykładać rozpalone czoło do chłodnych kamieni, spuchniętymi opuszkami próbować ukruszyć nieco murarskiej zaprawy, słonym potokiem wyżłobić maleńką szczelinę w leciwych głazach… Upokorzona bezsilnością próbowała odejść, lecz gdy wydawało się, że już za chwilę przekroczy magiczną granicę wolności, tajemnicza siła na powrót pchała ją do stóp muru.

Continue reading „mur”

chwila która zmieniła wszystko
Moja szuflada

Nie wierzyła w „gromy z jasnego nieba”, „momenty zwrotne”, „nagłe oświecenia”. Słuchała opowieści o tym, jak w ciągu jednej nocy ktoś osiwiał, jak w jednej chwili komuś zawalił się świat i zmieniły się priorytety. „Takie rzeczy to tylko w filmach” – myślała. A później przyszła chwila, która zmieniła wszystko…

Continue reading „chwila, która zmieniła wszystko”

szum_oceanu
Moja szuflada

Czuła, że odpływa. Zostawia za sobą całą tę złość, cały strach i rozczarowanie. Nie chciała takiej rzeczywistości. Wolała czuć pod stopami śliskość kamieni, miękkość czarnego piasku i chłód wody. Oczy tęskniły za soczystością zieleni, pochmurnym błękitem nieba i ludzkim uśmiechem. Uszy starały się wyłapać szmer, biegnącej po plaży jaszczurki, szelest liści i szum oceanu. To nie to miejsce. Nie tu powinna być…

Continue reading „szum oceanu”

fot. Maciej Słupski
Moja szuflada

Od małego uczono ją szacunku do drugiego człowieka – innych dzieci, osób starszych i chorych, rodziny i obcych, tych, na kierowniczych stołkach i tych, którzy sprzątali ulice. Takie rzeczy jak pochodzenie, kolor skóry, wyznanie czy zajmowane stanowisko nigdy nie miały znaczenia – szacunek należał się wszystkim. Przyjmowała tę wiedzę, żyjąc w przekonaniu, że tak właśnie wygląda świat. Pewnego dnia zrozumiała, że ludzie, którzy ją otaczają nie szanują jej, ale plakietkę, którą nosi.

Continue reading „pseudoszacunek”

jak_istnieć
Moja szuflada

A co, jeśli miłość jest tylko jedna? Jeśli zakochujemy się tylko raz i na zawsze? Jeśli każde kolejne uczucie okazuje się jedynie żałosną namiastką tego pierwszego? Jak przestać czuć, gdy tęsknota budzi w środku nocy, nie pozwalając oddychać? Jak uwolnić się od przeszłości, która podąża za nami jak cień? Walczyć? Poddać się? Jak istnieć…?

Continue reading „jak istnieć…?”

wrzenie
Moja szuflada

W ulu zawrzało. Nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni. Trutnie dużo bzyczały, licząc, że ktoś je w końcu zauważy, a robiły tyle, co zawsze – niezbędne minimum. Robotnice bzyczały głośniej niż zwykle, bo i pracy przybyło, uwijać się więc trzeba było jak w ukropie. Młode z kolei, nie tak dawno wymagające opieki larwy, zaczynały bzyczeć coraz śmielej, stając się pełnoprawnymi członkami pszczelej rodziny. Wrzało.

Continue reading „wrzenie”

Miłka malzahn kosmos w ritzu
Kulturalnie

Kolejne moje spotkanie z „Miłkowym” pisaniem. Tym razem trzy opowiadania, całkiem zgrabne, choć tworzące rzecz niejednorodną. Nie na darmo pojawia się w tytule Ritz. Jeśli ktoś kiedykolwiek oglądał zdjęcia przedwojennego Białegostoku, wcześniej czy później musiał trafić na fotografię hotelu Ritz. Hotelu, którego już nie ma. To właśnie wokół białostockiego Ritza „dzieją się” dwa (pierwsze) opowiadania.

Continue reading „„kosmos w ritzu” – miłka o. malzahn”

płacz
Moja szuflada

***

niebyt. opadam w niebyt. na zakręcie pamięci wciąż tli się spalany przez niego papieros, na tle atramentowego nieba usianego gwiazdami, które utknęło w ramie tamtego okna, uparcie nie pozwalającego się zamknąć w szufladzie wspomnień. niebiesny, niebowy, niebny atrament wylewa się powoli, ścieka po zewnętrznej ścianie szuflady, zalewając ostatni blask ostatnich gwiazd w jego oczach. cisza. ogromna. wszechobecna. wszędobylska. nasza. nieme preludium krzyku. cały blask gwiazd przetacza się w stal. tak dobrze leży w jego dłoni. tak lśni czystością, sumiennością, precyzją pchnięć, cięć, dociśnięć. bez pośpiechu. kunsztowny wzór w jego głowie na mojej twarzy, rękach, brzuchu. misterny witraż wrażeń, gra światła na brzegu ostrza, jedność bytów. jęk bytów, jęk. nieśmiały, niepewny, pierwszy. cios. atrament nieba niespiesznie plami lewe oko. ring. seria. nos, brzuch, policzek, oko, skroń. cisza. czerwona łuna lampy na podłodze. kap, kap, kap, kap. oddech. swąd spalenizny. niedopałek, niedorobek, niedostatek. stop. nienaturalne wygięcie, trzask. cisza, krzyk, jęk, cisza. cisza. cisza. cisza. stal. stal. stal. cisza. mrok. niebyt. opadam w niebyt. na zakręcie pamięci wciąż tli się spalany przez niego papieros… Continue reading „papieros”