szepty_zmarlych
Kulturalnie

Starzeję się, dziwaczeję i zmieniam upodobania, a może wszystko jednocześnie… Coraz trudniej mi trafić na książkę, która nie znudzi mnie po pięćdziesięciu lub stu stronach. Coraz częściej przerywam lekturę w połowie i próbuję wrócić do niej za jakiś czas. I coraz częściej te powroty okazują się totalnym nieporozumieniem. Kiedy więc trafię w końcu na coś, co wciąga mnie tak bardzo, że tracę kontakt z rzeczywistością, z przyjemnością zarywam noce.

Continue reading „„szepty zmarłych” – simon beckett”

morderstwo pod cenzurą
Kulturalnie

Tydzień urlopu na podlaskiej wsi, z dala od internetu i miejskiego pędu – taki luksus zdarza mi się niezmiernie rzadko. Postanowiłam więc faktycznie odpocząć, a chyba każdy, kto mnie zna doskonale wie, że najlepiej mi się odpoczywa przy dobrej książce. Jako że miał to być relaks, wybrałam lektury lekkie, łatwe i przyjemne, a przynajmniej te, które na takie wyglądały. Nie mogło w urlopowym stosiku zabraknąć mojego ulubionego Zygi Maciejewskiego. Tym razem sięgnęłam do początków czyli „Morderstwa pod cenzurą” i z niekłamaną przyjemnością zanurzyłam się w intrygującym, aczkolwiek chwilami nieco mrocznym międzywojennym Lublinie.

Continue reading „„morderstwo pod cenzurą” – marcin wroński”

piaty beatles
Kulturalnie

Dwadzieścia sześć dni pracujących pod rząd – mój rekord. Ciało odmówiło posłuszeństwa, umysł także. Efekt – prowadzone projekty, w swej finalnej odsłonie okazały się rozczarowujące. Zmęczenie stało się moim towarzyszem, zasypiałam po przeczytaniu dwóch stron tekstu. Jeśli jeszcze się nie domyśliliście, to powiem wprost – to nie są warunki, w jakich chcielibyście czytać cokolwiek. I chociaż uważam, że czytanie kryminałów to jedna z przyjemniejszych form relaksu, w stanie ogólnego wyczerpania organizmu, jedynym ratunkiem okazuje się sen.

Continue reading „„piąty beatles” – mariusz czubaj”

Uwikłanie - Zygmunt Miłoszewski
Kulturalnie

Kto nie wie jeszcze kim jest Teodor Szacki, ten popełnia grzech zaniedbania tak wielki, że żadnemu bibliofilowi na Sądzie Ostatecznym wybaczone nie będzie. Choć niektórzy twierdzą, że bliżej mi do diabła niż do anioła, ryzykować nie zamierzam, dlatego skreślę dziś słów kilka na temat wspomnianego Szackiego (mówią, że dobrze mieć na wszystko kwity i że w Internecie nic nie ginie, więc w razie wątpliwości odeślę św. Piotra do czytania mojego bloga).

Continue reading „„uwikłanie” – zygmunt miłoszewski”