utracona lista kontaktów

lista_kontaktów

Jestem chomikiem. Zbieram rzeczy przeróżne – kiedyś były to kolorowe karteczki z notesików, później porcelanowe figurki psów, wizytówki, a w końcu zdjęcia i książki. W szafie mam koszulkę, pamiętającą czasy podstawówki i harcerską bluzę, a w telefonie… miałam listę kontaktów, która obejmowała numery koleżanek z ogólniaka, z którymi nie widziałam się od lat. Znając życie, moja książka telefoniczna powiększałaby się w nieskończoność, gdyby pewnego dnia cud techniki zwany smartfonem nie odmówił mi posłuszeństwa. Krótko mówiąc – straciłam listę kontaktów, a próbując ją odtworzyć dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy o sobie i swoich znajomych.

Kiedy już nieco ochłonęłam, wypiłam herbatkę z melisy i przestałam rzucać „qrwami”, doszłam do wniosku, że mój atak złości był zupełnie nieuzasadniony. Nic się nie dzieje przypadkiem, więc najwyraźniej był to znak, że pora uporządkować kwestię kontaktów i znajomości wszelakich. Zaczęłam od rodziny i tych, z którymi pracuję – poszło mi dosyć sprawnie, bo oprócz cudów zwanych smartfonami, wymyślno też cud zwany starym notesem z numerami oraz cud zwany Facebookiem. Zwłaszcza Ci aktywnie korzystający z tego ostatniego medium dość szybko zareagowali na informację, że próbuję odtworzyć skrzynkę kontaktową.

W międzyczasie usiadłam i na spokojnie zastanowiłam się czy rzeczywiście chciałabym odzyskać wszystkie numery? Czy faktycznie chcę utrzymywać kontakt ze wszystkimi, którzy przez lata „zapisali się” w pamięci mojego telefonu? Odpowiedź pojawiła się w mojej głowie natychmiast – „Nie”.

Stworzyłam listę ludzi, którzy okazali się dla mnie szczególnie ważni, którzy wpłynęli na moje życie, czegoś mnie nauczyli, z którymi spotkanie było dla mnie istotne, bo pomogło mi przełamać wewnętrzne lęki i bariery. Wysłałam im prywatne wiadomości na FB z prośbą o podanie numeru. Większość, ku mojej olbrzymiej radości, odpisała. Pojawiło się jednak kilka osób, które – mimo iż odczytały wiadomość (tak, widać, że została wyświetlona) – zignorowały moją prośbę. W pierwszej chwili zrobiło mi się przykro, ale już za moment pojawiła się refleksja – oto niezwykle cenna informacja, mówiąca które ze znajomości mających znaczenie dla mnie, nie mają znaczenia dla tej drugiej osoby.

Nie warto poświęcać uwagi komuś, kogo nie stać nawet na to, by znaleźć chwilę na podanie nam swojego numeru telefonu. Nie warto szukać kontaktu z ludźmi, których od lat nie interesuje, co się z nami dzieje. Wolę mieć jednego znajomego, który w razie potrzeby wsiądzie w samochód/autobus/pociąg i przyjedzie, choćby w środku nocy, aniżeli listę z setkami numerów pod które nigdy nie zadzwonię lub których właściciel nigdy nie odbierze, widząc moje imię na wyświetlaczu.

Foto: unsplash.com

2 comments

  • I tak sie okazuje, ze mniej czesto znaczy wiecej 🙂

    • Do takich wniosków dochodzę już po raz kolejny – minimalizm szerzy się w moim życiu 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *