w rodzeństwie siła

w rodzeństwie siła

Jestem jedynaczką i całe życie byłam przekonana, że to plus – nie musiałam się dzielić zabawkami, wszystkie czekoladki były moje, a rodzice poświęcali mi mnóstwo uwagi. Nigdy nie czułam się pokrzywdzona z powodu tego, że jestem sama. Nie czułam się też samotna – nie odczuwałam braku, po prostu nie wiedziałam jak to jest mieć siostrę lub brata. Dziś jestem pewna, że więź między rodzeństwem to coś wspaniałego.

Choć dla niektórych może to zabrzmieć dziwnie, nie znam zbyt wielu szczęśliwych rodzin. Rozwody, przemoc, problemy alkoholowe, walka o pieniądze, rywalizacja o czyjeś względy – widziałam to tak często, że fakt, iż wychowałam się w pełnej rodzinie, w normalnym domu, urósł do rangi cudu, a nieposiadanie rodzeństwa zaczęłam traktować jako błogosławieństwo. No bo po co mi problemy? Rodzeństwa, które znałam, nawet jeśli bezboleśnie przeszły przez okres dzieciństwa, w większości nie utrzymywały bliskich relacji jako dorośli ludzie. Bracia i siostry rozjeżdżali się po świecie, tracili ze sobą kontakt, oddalali się od siebie, zmieniały im się priorytety lub co gorsza kłócili się o majątki czy poglądy.

Najbliższą mi osobą, spośród rodzinnego grona dzieciaków, był cioteczny brat, z którym razem spędzaliśmy wakacje u babci. Choć młodszy o dwa lata, pełnił „funkcje”:  mojego przyjaciela, powiernika, kompana zabaw, a gdy trzeba było – obrońcy. Nie wyobrażałam sobie dorosłości bez niego, ale na etapie studiów nasze drogi zaczęły się rozchodzić. Każde z nas miało swoje sprawy, swoje grono przyjaciół i swoje sposoby na spędzanie wolnego czasu. Na wiele lat nasze szczere rozmowy odeszły w zapomnienie.

Niespodziewanie dla mnie samej, mimo upływu czasu, w sytuacji, gdy potrzebowałam wsparcia i rozmowy, to właśnie brat był tą osobą, która odbierała telefon niezależnie od pory dnia i znajdowała czas na spotkanie. Okazało się, że nie ma takiej siły, która byłaby w stanie wymazać wspólne wspomnienia, spędzone razem chwile i wzajemną troskę. Bezcenna jest świadomość, że jest ktoś, kto doskonale Cię zna, rozumie, jest gotów cierpliwie wysłuchać, choćbyście mieli wałkować ten sam temat setny raz, kto otworzy Ci drzwi, gdy potrzebujesz schronienia, poda herbatę, gdy zmarzniesz, popatrzy z Tobą na niebo, pocieszy, wesprze dobrym słowem, kto widząc Twoje słabości, nie ocenia, a akceptuje…

Mam brata, choć jestem jedynaczką – dopiero teraz rozumiem, że jest to relacja bezcenna. Życzę Wam, byście mogli doświadczyć czegoś takiego, bo ten, kto ma rodzeństwo nie tylko na papierze, tak naprawdę nigdy nie jest sam.

Foto: unsplash.com

Posty o podobnej tematyce:

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *