żądasz szacunku? zacznij od siebie

żądasz szacunku_ zacznij od siebie

XXI wiek, Europa, w znacznej mierze chrześcijańska – wydawałoby się, że okazywanie szacunku sobie i innym, to coś oczywistego, tymczasem okazuje się, że niekoniecznie. Agresję wzbudza niemal każdy przejaw inności, raz okazana słabość staje się pretekstem do dręczenia „słabeusza”, język debat publicznych coraz częściej przypomina „pyskówkę”, a sama debata polega na obrzucaniu się błotem (żeby nie powiedzieć dosadniej). Co jednak znacznie ciekawsze, żądamy szacunku, nie szanując samych siebie.

O szacunku grzmią wszyscy: ksiądz z ambony, politycy wszelkich opcji, nauczyciele w szkołach, dziennikarze w programach publicystycznych, rodzice w domach. Z przerażeniem obserwuję, jak słowo „szacunek” staje się szmatką, którą wszyscy po kolei wycierają sobie gębę, a następnie wyrzucają w kąt. Chętnie angażujemy się w akcje charytatywne, poprawiamy swój wizerunek i samopoczucie, pomagając innym, a zapominamy o tak elementarnej kwestii, jak szacunek w codziennych kontaktach z drugim człowiekiem.

Inność rodzi agresję

W szkołach uczy się dzieci, że świat jest różnorodny, że w innych częściach globu ludzie żyją inaczej: mówią innym językiem, mają inne zwyczaje, inaczej się ubierają, wyznają inną religię. Organizowane są Dni Kultury Hiszpańskiej i Festiwal Filmów Rosyjskich – Sputnik nad Polską, w Białymstoku mamy Oktawę Kultur i Festiwal Kultury Żydowskiej „Zachor”, a Światowe Dni Młodzieży w Krakowie stały się dowodem na to, jak otwarci i serdeczni potrafią być Polacy. Cóż jednak z tego, gdy słowo „Żyd” na ulicy oznacza obelgę, muzułmanin postrzegany jest jako terrorysta, a „ruscy” to wróg publiczny.

Inność budzi agresję, ponieważ się jej boimy. Boimy się, gdy czegoś nie znamy i nie rozumiemy. Atakujemy więc, by nie stać się ofiarami ataku. Co się nagle stało z poszanowaniem dla innych wyznań, kultur i narodowości? Czy naprawdę nie jesteśmy w stanie wyzbyć się stereotypowego myślenia, podejść do drugiego człowieka z należnym mu szacunkiem i dać szansę tej relacji? Czy to, że jesteśmy Polakami, czyni z nas złodziei i krętaczy (takie opinie o Polakach wciąż jeszcze funkcjonują)? Skoro nie, to dlaczego zakładamy, że studiujący na Uniwersytecie Medycznym muzułmanin jest zabójcą? Wiem, że przejaskrawiam, ale chodzi mi o mechanizm, któremu z taką łatwością się poddajemy. Pozwalamy, by naszym myśleniem rządziły schematy, a to rodzi przede wszystkim uprzedzenia. A tam, gdzie są uprzedzenia, trudno o szacunek.

Ulotna empatia

Co roku słyszę, jak Polacy biją kolejne rekordy w pomaganiu – WOŚP, Banki Żywności, Szlachetna Paczka, akcje pomocy pogorzelcom, podopiecznym hospicjów czy rodzinom w trudnej sytuacji finansowej. Napawa mnie dumą świadomość, że w obliczu tragedii i ludzkiej krzywdy, potrafimy się zjednoczyć i być tak ofiarni. Może dlatego też trudno jest mi zaakceptować fakt, że ta empatia bywa tak ulotna.

Kobieta, która jednego dnia wkłada do koszyka produkty żywnościowe dla ubogich, następnego w drodze do domu z pogardą patrzy, słysząc prośbę: „Czy mogłaby Pani kupić mi jedną bułkę w sklepie?”(cytat – taką prośbę słychać często przy Delikatesach, na ul. Suraskiej w Białymstoku). Mężczyzna, wczoraj przekazujący datek na rehabilitację osób niepełnosprawnych, dziś parkuje auto na miejscu dla inwalidów i wścieka się, gdy ktoś zwróci mu uwagę. Młody człowiek, wysyłający SMS-a, by pomóc mieszkańcom Aleppo, za chwilę nazywa „brudasami” syryjskich uchodźców.

Czasami zastanawiam się jak to możliwe? Czy mamy jakieś rozdwojenie jaźni? Czy akcje charytatywne to sposób na uciszenie naszego sumienia, metoda na spokojny sen po spełnieniu chrześcijańskiego obowiązku? A gdzie szacunek, empatia, próba zrozumienia? Nie chciałabym znaleźć się w żadnej z opisanych sytuacji. Nie chciałabym musieć uciekać z mojego kraju, nie chciałabym zmagać się z niepełnosprawnością i nie chciałabym prosić ludzi o jedzenie… A Ty?

Obrzucanie się błotem

Tego typu zachowania to domena polityków. Nieważne o jakiej opcji mowa – słowne potyczki, niewybredne komentarze na temat kolegów i koleżanek parlamentarzystów oraz obarczanie winą za całe zło tego świata, przedstawicieli innej partii, to właściwie norma. Szkoda tylko, że tego rodzaju zachowanie staje się wzorcem dla innych.

Opluwamy się na forach internetowych, w programach telewizyjnych, podczas zorganizowanych debat i… prywatnych rozmów, gdy okazuje się, że ideologicznie stoimy po przeciwnej stronie barykady niż nasz interlokutor. Zamiast merytorycznej dyskusji, zakończonej próbą osiągnięcia pełnego porozumienia lub przynajmniej wypracowania rozwiązania, zadowalającego strony konfliktu, jesteśmy świadkami ośmieszania się nawzajem, obrażania i publicznego prania brudów. Powszechny jest brak szacunku dla rozmówcy i nieumiejętność wysłuchania argumentów drugiej strony, co przekreśla szansę na wypracowanie wspólnego stanowiska.

Szanuj się!

Choć nie rozumiem braku szacunku do drugiego człowieka, jeszcze trudniej pojąć mi brak szacunku do samego siebie. Jak możemy wymagać, by ktoś traktował nas dobrze, skoro sami traktujemy się źle? Pozwalamy się poniżać „w imię miłości”, wyrzekamy się swoich przekonań, rozpaczliwie pragnąc akceptacji, robimy rzeczy moralnie niejednoznaczne, walcząc o władzę, sławę i pieniądze… Uważamy, że jesteśmy za brzydcy, za głupi, niewystarczająco dobrzy, by coś osiągnąć. Zaniedbujemy swój rozwój duchowy i sferę fizyczną.

Codziennie dokonujemy wyboru – traktować siebie z szacunkiem i walczyć, by inni traktowali nas w ten sposób lub godzić się na byle jakość, lekceważące komentarze, resztki uwagi i ochłapy uczuć. Świadomość własnej wartości to podstawa – jeśli sami nie zobaczymy w sobie wartościowego człowieka, inni też go nie dostrzegą.

Zanim zaczniemy żądać szacunku, nauczmy się traktować w ten sposób siebie i innych. Tylko tak możemy stworzyć pole do komunikacji i współpracy z drugą osobą, zachowując przy tym prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów i… prawo do bycia szczęśliwym, spełnionym człowiekiem. Kształtujmy taką rzeczywistość, w jakiej faktycznie chcielibyśmy funkcjonować.

 Foto: unsplash.com

Posty o podobnej tematyce:

Join the discussion

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *